Opis bloga

Blog nie powstał w celu przypodobania się komukolwiek, ale też treść w nim zamieszczona nie jest w żaden sposób uwłaczający. Zawiera wiele wpisów i wypowiedzi na różnorakie kwestie, które w jakiś sposób mnie zaintrygowały. Można tutaj znaleźć działy poświęcone felietonistyce, opowiadaniom, wiersze, a także wpisy bezpośrednio odnoszące się do polityki.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Opowiadania. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Opowiadania. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 26 marca 2012

Zanapar 12 - Mały kłopot



"Może trudno w to dziś uwierzyć, ale kiedyś negocjacje matrymonialne niewiele różniły się od umów handlowych a często były z nimi powiązane. Cesarzowa Salomea w swojej mądrości bardzo ukróciła ten proceder, lecz nadal nadaj można go spotkać.„
Historyk nadworny cesarzowej Salomei rok pański 5820

Tytus zostawił brata zamkniętego w jego pokoju. Zaufany sługa postawiony przed drzwiami miał pilnować, aby nie zszedł i nie narobił wstydu rodzinie. Na takie wpadki czyhały przecież rozmaite hieny gotowe zrobić z błahego wydarzenia iście epicki i rozbudowany skandal mieszając przy okazji do tego jakichś parweniuszy, o których nikt nigdy nie słyszał.

piątek, 4 listopada 2011

Dom Wariatów 9 - Staśka

Oddziałowa nazywała się naprawdę Renata Michalska, ale przypadło do niej przezwisko „Staśka”. Narosło o niej wiele plotek, z których jedna była niemal pewna. Szczerze nienawidziła swojej pracy. Myśl o stawieniu się w szpitalu dzień po dniu napawała ją obrzydzeniem, a konieczność przychodzenia na oddział, gdzie zgromadzono największy wachlarz pomyleńców, wręcz przerażeniem. Obsesja pogłębiła się jeszcze po wypadku jaki miała Agnieszka, z którą wiązała nadzieje że ta przejmie jej obowiązki tak by nie musiała się tam więcej pojawiać. Jednak jej nagła i i nieprzemyślana rezygnacja sprawiła, że musiała tu witać częściej, co przyprawiła wrzodami żołądka. Z czasem doszło jeszcze drżenie rąk, z którym w obawie przed zwolnieniem, musiała sobie jakoś poradzić. Dla uspokojenia zszarganych nerwów zaczęła podbierać środki uspokajające podopiecznym, a zwłaszcza byłemu nauczycielowi i wykładowcy historii, który był przekonany iż jest Leninem. Ten gdy tylko spostrzegł w jakim jest ona stanie, postanowił jej pomóc i zaczął wygłaszać tyrady o tym jak bardzo „Równość, równości jest nierówna”

Dom Wariatów 8 - Entuzjastka


Kiedyś przyszła na oddział Agnieszka, młodziutka pielęgniarka tuż po studiach, których Staśka nigdy nie ukończyła i była dumna ze swojego sprytu objawiającego się tym, że kupiła dyplom po okazyjnej cenie. Pełna entuzjazmu dziewczyna, zawsze marzyła by nieść pomoc ludziom w potrzebie i pokrzywdzonym przez los. Jej naiwność była wprost urocza, do tego stopnia, że Dawid zaczął przyjmować zakłady, zrezygnuje pierwszego, czy następnego dnia? Po godzinie Staśka zadzwoniła z poleceniem, że ma udzielić pomocy panu Mietkowi, po czym odłożyła słuchawkę. Nawet nie wiedziała o kogo chodzi. Dawid przepadł zgodnie z zasadą „Pozwól najgorszą robotę odwalić innym”, ale z pomocą pośpieszyła Monika, która udzieliła jej chętnie jak zwykle.

wtorek, 25 października 2011

Dom Wariatów 7 - Dzień grozy


„Wreszcie przyszedł dzień grozy”, jak zwykł mawiać ostatnio Dawid o momencie, w którym będzie trzeba włączyć nowicjusza w pełen rytm pracy. Tym razem Monika postanowiła osobiście pilnować Dawida, by ten nie wkręcił Maćka w jakąś aferę. Zaraz za drzwiami przywitała ich Janka słowami:

Dom Wariatów 6 - Żądza pieniądza


Dyrektora Rożdzewskiego nienawidzili wszyscy, którzy mieli nieprzyjemność się z nim spotkać. Był to człowiek gburowaty, arogancki, małostkowy, chamski i skrajnie niekompetentny w każdym znaczeniu tego słowa, ale jako że otaczał się zbieraniną jeszcze większych niedojd, nikt tego nie zauważał, a nawet wyróżniał się inteligencją i sprytem.

Dom Wariatów 5 - Rewolucjonista


- Gotowy na hard core? - zawołał ze złośliwym uśmieszkiem Dawid.
- Jasne - odpowiedział Maciek.
- No to ok.

Dom Wariatów 4 - Wspomnienie z przeszłości

Ranek był dość ciepły. Maciek przyszedł do pracy wcześnie, a w zasadzie tak wcześnie, że już od pierwszych minut narobił sobie wrogów. Wąsaty dozorca od lat nie dostał żadnej informacji o zatrudnieniu nowego pracownika, a bez takowego pozwolenia nie mógł nikogo nowego wpuścić na obiekt. Czekając przed bramą, obserwował wchodzące z nienawistnym spojrzeniem persony. Po upływie trzydziestu minut, poprosił dozorcę o wpuszczenie go za bramę lub aby zadzwonił do kogoś, kto mógłby poświadczyć że tu pracuje. Ten początkowo uparcie odmawiał, ale wreszcie zadzwonił, chcąc mieć z głowy natręta. Po kilku minutach wreszcie Maćka wpuszczono. Za drzwiami przywitała go wnerwiona oddziałowa.

niedziela, 9 października 2011

Dom Wariatów 3 - Szczęśliwy telefon


Topniejący w zastraszającym tempie majątek, zgromadzony podczas koncertów w mieście, zmusił Maćka do poszukiwania pracy. Korzystając z zeszłotygodniowej gazety, którą znalazł na ławce w parku i z przyczyny, której musiał uciekać przed innym bezdomnym krzyczącym coś w stylu: „Złodziej! To moje! Znajdź sobie własną!”, odnalazł kilka numerów telefonów z ofertami zatrudnienia. Fakt nieposiadania telefonu zmusił go do skorzystania z jednej z budek znajdujących się kilka ulic od jego lokum. Po drodze, dla rozrywki, poczytał sobie nowo nabazgrane napisy wymieniające nieodkrytych do tej pory, bądź świeże mianowanych wyznawców wiary mojżeszowej i mniejszości seksualnych.

Dom Wariatów 2 - Złoty interes


Burczenie w brzuchu nie dawało Maćkowi ani chwili spokoju. W końcu stwierdziwszy, że trzeba nakarmić tego pasożyta, narzucił na siebie jakiś stary płaszcz, wziął do ręki futerał z gitarą bez kilku strun, które znalazł gdzieś w magazynie i poszedł w miasto. Na głównym deptaku, wyjąwszy swój sprzęt z futerału, zaczął grać. Co prawda, robił to pierwszy raz w życiu, więc nie potrafił zagrać żadnej melodii. W każdym razie żadnej, którą dałoby się rozpoznać. Ludzie dawali mu pieniądze tylko po to, żeby przestał zawodzić, albo przynajmniej przeniósł się w inne miejsce.

poniedziałek, 19 września 2011

Zanapar 11 - Pobudka


Brat zawsze zostanie mi Bratem”
Powiedzenie ludów z północy

Nieczęsto zdarzał się harmider, jaki obudził Tytusa. Co chwila jakiś goniec wpadał do siedziby rodu trzaskający drzwiami goniec, który mijał innego przedstawiciela tego fachu.
- No tak. - pomyślał – To już czas na wydzieranie sobie „owoców”.

niedziela, 18 września 2011

Dom Wariatów 1 - Wylot z gniazda



Maciek obudził się pewnego dnia z poczuciem olbrzymiego kaca moralnego. Ból głowy potęgowała jeszcze stale kołacząca się od kilku tygodni myśl. „Skąd skołować kasę?” Był jeszcze niedoszłym studentem prawa, którego rodzice harowali w fabryce ołówków i nie potrafili zaakceptować innego losu dla własnych dzieci. Jego starszy brat i młodsza siostra dawno zaakceptowali swoje przeznaczenie, pieczołowicie przygotowane przez rodziców, nie kupowaniem podręczników szkolnych i zapisywaniem do najgorszych szkół, oddalonych od domu tak daleko, jak to tylko możliwe. Rodzeństwo spełniło pokładane w nich nadzieje, nieustannie wagarując, przynosząc najgorsze oceny i powtarzając po kilka razy jedną klasę. Z tego schematu wyłamał się jedynie Maciek, który należycie wywiązywał się z obowiązku szkolnego, przyprawiając głównie ojca w nie lada zakłopotanie. Zwłaszcza „przypadkowe” odnalezienie nagrody za zajęcie pierwszego miejsca w konkursie historycznym, a nie co później matury, przy okazji potajemnych inspekcji jego pokoju, wprawiło go we wściekłość. Ojciec nie rozumiał dlaczego zamiast ocen są tam jakieś dziwne procenty, które jemu kojarzyły się z alkoholem. Nigdy nie okazywał mu sporadycznych uczuć, tak samo zresztą jak dwójce pozostałych dzieci i żonie, w przeciwieństwie do licznych kochanek. Jednakże ta zniewaga i nie poszanowanie autorytetu głowy rodziny, wymagała zemsty.

Zanapar 10 – Mariusz


Dziś chyba już nikt nie zdaje sobie z potęgi skandalu.”
Tytus Aleksander z rodu Korneliuszy

Następnego ranka było chłodno. Zenon odziany w grubszy płaszcz z kapturem zawitał w domu młodego przyjaciela. Zwał się on Mariuszem i pochodził z jednej z bocznych gałęzi rodu Justynianów. Będąc jego dalekim kuzynem, Zenon miał nadzieję zjednać go sobie jako sojusznika w walce przeciw homonovusom. Zastał go na ścieżce przed jego własnym pałacem mieszczącym się na wzgórzach w górę rzeki Karus. Mariusz odziany był w szarą luźną bluzę, spod której wystawały rękawy kolejnej tym razem obcisłej bluzy. On sam nie wyglądał na arystokratę, raczej na zubożałego szlachcica starającego się uwłaczającą godności pracą własną zarobić na własne utrzymanie.

poniedziałek, 25 kwietnia 2011

Zanapar 9 - Mila




Homo novusy¹ to dranie. Nie akceptują zaistniałego porządku i chcą go zmienić. Obalają prawowite rody i obrońców państwa. Chcą nas zagłodzić, odebrać godności i zagarnąć majątki. To najobrzydliwsze kreatury, jakie nosił świat.”
Dominik Marek z rodu Sekstusów


- Twój ruch - powiedziała Mila do brata, zaraz po stuknięciu pionkiem w szachownicę. Była to mądra dziewczyna, która starała się wszystkich zadowolić. Miała długie, piękne, blond włosy, odziedziczone po matce, która wyzionęła ducha wydając ją na świat. - Decyduj się wreszcie! - Poganiała chłopaka pochylonego nad szachownicą. Nagle podniósł głowę, kierując wzrok na siostrę.

sobota, 9 kwietnia 2011

Zanapar 8 - Oświadczyny



W ciągu wieków rody stopniowo ulegały specjalizacji. W ten sposób ród Justynianów wydał znamienitych prawników, z których wielu posiadało przywilej ius publice respondendi¹, ród Justynianów postawił na posiadanie wielkich posiadłości ziemskich, jednak większość rodów w tym Gnejuszy i Korneliuszy zajęli się handlem. Było to ryzykowne, ale jak się okazało bardzo dochodowe.”
„Historia Imperium. Tom II. Wiek średni.” Gnejusz Hipolit


Bracia spotkali w korytarzu matkę. Ona jednak wyraźnie zdenerwowana i ze spuszczonym wzrokiem powiedziała im tylko, że ojciec i dziadek ich oczekują w gabinecie. Cóż mieli robić? Powędrowali tam powolnym spacerkiem, nie do końca wiedząc czego się spodziewać. Tytus zapukał do drzwi. Po chwili padła komenda „Wejść!”. Wykonali ją niemal bezwiednie. Ojciec siedział na krześle w pozycji świadczącej o zupełnym rozluźnieniu. Miał do tego prawo, raport przecież został pozytywnie przyjęty. Za to dziadek przeglądał jakieś luźne papiery. Obaj mieli groźne spojrzenia niczym drapieżniki przymierzające się do pochwycenia zwierzyny. W tym momencie do Tytusa po raz pierwszy dotarło, że naprawdę może mieć problemy.

czwartek, 24 marca 2011

Zanapar 7 - Dziad


W czasach mojej młodości, często rozmawiałam z Tytusem o jego życiu w Nazairze. Zawsze opisywał wspaniałe miasto w pełni rozkwitu. Zawsze wiedziałam, że ten obrazek nigdy nie był taki różowy. Ale gdy zaczęto mnie przekonywać do nocnej makabry panującej na tamtejszych ulicach, nie uwierzyłam.”
Cesarzowa Salomea rok pański 5820


Nie licząc kilku urozmaiceń, powrót do domu przebiegł bez większych problemów. Jedynym z nich był stary pijak, wymiotujący pod zgliszczami domu zubożałego bogacza, który ponoć kiedyś był poważnym kupcem, rywalizującym z Korneliuszami o wpływy. Zbliżywszy się do niego na odległość kilkunastu kroków, Wiktor stwierdził, że postać ta dziwnie przypomina faceta, którego jeszcze niedawno katowało trio z Dariuszem na czele. Zarośnięty i brudny stary facet zdawał się być zbyt zajęty uzewnętrznianiem swoich problemów gastrycznych, aby przejmować się tym, co się naokoło dzieje.

niedziela, 20 marca 2011

Zanapar 6 - Tytus


"Niewiele wiadomo o młodości braci Tytusa i Wiktora z rodu Korneliuszy. Ta luka w życiorysach jest zastanawiająca, zwłaszcza w przypadku starszego z braci. Z tego powodu pojawiły się plotki, iż jego młodość została umyślnie przemilczana."
„Historia Imperium. Tom II. Wiek Średni” Gnejusz Hipolit


Nazaira nocą wygląda zupełnie inaczej niż za dnia. Ozdobne zakończenia belek straszą, a na ulicę wypływają na wpół zbandyciałe bojówki, posłuszne jednej z frakcji chcących mieć wpływy polityczne, lub pospolici bandyci. Jedni niezbyt różnili się od drugich, a mające ich ścigać kohorty, ograniczały się tylko do poszczególnych dzielnic, dlatego czasem lepiej było nie wychodzić z domu, a jak już, to tylko w towarzystwie ochroniarza. Jednakże Wiktor nigdy nie czuł potrzeby zabierania ze sobą mięśniaka i zwykł przechadzać się samotnie. Mogło się to wydawać lekkomyślne, ale przynależność do rodu władającego tym miastem zapewniała mu nietykalność osobistą. Nikt, kto liczył na interesy nie odważyłby się go zaatakować. Oczywiście zawsze mógł napotkać na swojej drodze jakiegoś rozżalonego osobnika chcącego wyrządzić mu większą lub mniejszą krzywdę. Jednak nigdy nikomu nie przyszło coś takiego do głowy. Wszyscy inni nie należący do rodu zostali pozbawieni komfortu takiej ochrony. Dlatego musieli się układać z bojówkami, albo samymi Korneliuszami. Ci, którzy się niepodporządkowani zazwyczaj kończyli marnie wiodąc żywot nędzarzy pogardzanych przez wszystkie strony.

piątek, 18 marca 2011

Zanapar 5 - Raport


Biblioteka rodowa Korneliuszy budziła zazdrość nie przez jakiś pęd do wiedzy, ale raczej dlatego, że tej wielkości księgozbiór był wyznacznikiem bogactwa. Na uwagę zasługuje fakt włączenia jej do Biblioteki Cesarskiej jako egzemplarze niezwykle cenne.”
„Historia Imperium. Tom II. Wiek Średni” Gnejusz Hipolit


Gabinet Lucjusza nie był urządzony z przepychem. Do ścian i podłogi przytwierdzono kilka szafek przepełnionych książkami. Były to głównie księgi rachunkowe, plany rozwojowe, mapy i raporty, które nagromadziły się przez okres sześćdziesięciu lat istnienia rodu. Ta którą sporządził Gabriel i przeglądał właśnie Lucjusz w wątłym świetle świec, też tam trafi po uważnym przestudiowaniu. Jednak w odróżnieniu od innych, ta miała szansę stać się czymś więcej niż tylko zbiornikiem kurzu.

czwartek, 17 marca 2011

Zanapar 4 - Powrót do domu


Rodzicie zawsze mnie zadziwiali. Ich małżeństwo było aranżowane. Poznali się w dniu ślubu. Byli skrajnie różni. Ale byli bardzo ze sobą szczęśliwi. Myślałem, że to będzie czkać i mnie. Że ona będzie czekać. Może gdybym nie był tak naiwny, to skończyłoby się inaczej.”
Fragment z „Pamiętników Tytusa Aleksandra Korneliusza”


Po wstępnym dopilnowaniu spraw w porcie związanych z rozładunkiem oraz magazynowaniem towaru, Gabriel wsiadł do czekającej na niego karety zabierając ze sobą raport z podróży, mający postać niewielkiej książeczki w twardej skórzanej oprawie i zawierający nie tylko proste zestawienie sprzedanych i zakupionych towarów, ale także opisy zastanej sytuacji, wojen plemiennych, planów rodowych, przestróg na przyszłość oraz plotek.

piątek, 11 marca 2011

Zanapar 3 - Port



Ród Korneliuszy posiada miasto Nazaira od czterdziestu lat. Była to wcześniej siedziba rodu Sekstusów, którzy początkowo dobrze nią zarządzali, jednak po dopuszczeniu się mezaliansu, stanęli na progu upadku, od którego uratowała ich sprzedaż miasta. Za rządów Korneliuszy ekonomia przeżywa obecnie rozkwit, lecz ród ten zaczyna myśleć o zdobywaniu wpływów w polityce ogólnopaństwowej. Należy koniecznie ostudzić ich zapędy.”
Tajny raport o stanie rodów


Flota płynęła z wolna po morzu, ciągnąc za sobą wrak „Ofelii”, a w zasadzie zbiór wygiętych metalowych płyt, połamanych belek i drzazg, który kiedyś nosił tę nazwę. Pół dnia poświęcono na ratowanie towarów i tych resztek. W sumie niewiele tego zostało. "Ofelia" przewoziła głównie drogocenne jedwabie, z których większość zupełnie swobodnie unosiła się na wodzie pozwalając, aby fale rozrywały je na strzępy. W sumie mogło być gorzej, inne okręty wiozły w ładowniach przyprawy, złoto i kamienie szlachetne, których strata byłaby gorsza. Tak czy inaczej, pozostałą część dnia flota spędziła sunąc mozolnie po powierzchni morza w stronę Nazairy. 

wtorek, 8 marca 2011

Zanapar 2 - Filon


W owym czasie głową rodu Korneliuszy był sędziwy starzec imieniem Lucjusz, który dorobił się pokaźnej fortuny dzięki wyprawom wojennym i handlowym, umiejętnościom organizacyjnym, sojuszom oraz zmyślnie i konsekwentnie prowadzonej polityce rodowej.”
Historyk nadworny cesarzowej Salomei rok pański 5813


„Poprzedni dzień był upalny, w nocy była burza, a teraz jest chłodno i na dodatek ten ból głowy, to nie może przynieść nic dobrego. Ciekawe którego wspólnika przywieje.” Z taką myślą obudził się Lucjusz. Do południa ból zdążył zniknąć i  do wieczora prawie już zdążył zapomnieć o nękającej go myśli. Ale przeczucie go nie myliło, ponieważ właśnie wieczorem do majątku Korneliuszy przybyła karoca zaprzężona w cztery konie. Woźnica zszedł z zajmowanego miejsca i otworzył drewniane drzwiczki, zza których wysiadło dwóch mężczyzn. Był to Filon, głowa rodu Justynianów, wraz ze sługą, potężnym wysokim i szerokim w barach barbarzyńcą z północy. Widać nie czuł się on pewnie i potrzebował ochroniarza, a może chciał wymusić siłą odpowiednie postanowienia, gdyby przebieg wydarzeń nie był po jego myśli.